magia.trzech.liter
Czy tekst może bezpośrednio wpłynąć na samoocenę ? Oczywiście,że tak. Wiele osób oglądając ‘American Gangster’ Ridleya Scotta porzuca swój codzienny wizerunek na rzecz czarnoskórego gangstera z owczarkiem niemieckim przy boku. Ale scenariusz jest dopracowanym tekstem, owocem wielomiesięcznej pracy, okraszonym mnogością wypalonych paczek papierosów i wypitymi litrami kawy. Jaka jest więc najkrótsza forma-impuls do zmiany siebie ?
Trzy litery wystarczą,żeby ze zwykłego człowieka zmienić się w pana na włościach. Średniowiecze było prostsze – Pan coś miał – reszta nie za bardzo. Trzy litery, jak Giorgio Armani, zgrabną włoską ręką, potrafią podwyższyć status społeczny i samoocenę. Jeżeli, dla przykładu, planujesz karierę w przemyśle muzycznym. Uzbierałeś pudełka po jajkach, zrobiłeś studio, jesteś raperem. Jako pseudonim artystyczny wybierasz coś, czego jeszcze nie było. Np. ‘Wielorym’ . I tu zaczynają się schody. Każdy szanujący się raper ma 3 literki, które później może wykrzyczeć w nagranym przez siebie numerze. Odnoszą się do miejsca, w którym mieszkasz. Ot i właśnie. “PRZEJAZDOWO” to nie brzmi zbyt dumnie. Z pomocą przychodzę ja, tłumacząc:
Nie krzycz ‘Przejazdowo’ – użyj ‘PJO’
I o to mamy – nowa gwiazda rapu – Wielorym PJO (…to jest to…) . Gwarantowany respekt otoczenia.
Oczywiście, gdy 3 litery to troszkę za dużo,warto użyć dwóch. A karierę na rynku gwarantuje połączenie trudniejszego wariantu z łatwiejszym ( Firma(b.trudne) + KRK (dość trudne) + JP (łatwe do zapamiętania) )
Ale obecność sugestywnych skrótów widać na co dzień. PKO kojarzy się z pieniędzmi, PKP z uryną na korytarzu a CBA z główną stroną WP. A ‘WP’ z internetem. Albo z Wojskiem Polskim.
Jeszcze jedno, Studenci Polscy, do których od miesiąca się zaliczam, doskonale wiedzą, choć głośno o tym nie mówią, że nawet seria skrótowców przed nazwiskiem, w niektórych przypadkach, ze zwykłej szmaty jedwabnego szalika nie zrobi.
Pierwszy w historii impuls ‘Dzień po’ godz. 18.01
To,że studiuję Amerykanistykę, WCALE nie oznacza, że zrzekłem się obywatelstwa Polskiego, nie wiem co to schabowy z kiszoną kapustą i jem tylko w McDonaldzie. Oznacza to też, że nie pokochałem Walentynek, a na Halloween dynie ze świeczkami w środku najchętniej wrzuciłbym pod tramwaj linii “6″ – Jelitkowo.
październik 27, 2009 at 10:02 pm
I’m the first to comment.
październik 27, 2009 at 11:58 pm
Świetne!!

Po prostu świetne. Brawo
Pozdrawiam.