No powiedz coś więcej,powiedz.

Posted maj 5, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Jeżeli komuś mało matury w mediach,proszę bardzo. Oto i opinia wprost z gazety.pl:

“Małgorzata Niemczyńska, była polonistka II krakowskiego LO, jako nauczyciel ma z sobą 15 matur. “ :

Z roku na rok ich poziom był coraz słabszy, ale czegoś takiego jeszcze nie było. To zadania na poziome szkoły podstawowej! Zanim wprowadzono nową maturę uczniowie otrzymywali świadectwa dojrzałości za wyrażenie i uzasadnienie swojego zdania na konkretny temat. Dziś nikt nie pyta ich o zdanie, nie muszą niczego uzasadniać. Bo co w ogóle można uzasadniać, porównując Zosię i Telimenę

Gosia,dajże spokój. Zanim wprowadzono nową maturę porządek był idealny, to prawda. Ale ile można walić głową w mur ? Co z tego,że wygląda to tak, jak wygląda, jak i tak będzie to tak wyglądać.

Proponuję, za Sierpniem ‘80 , wpaść do biur CKE i okupować. Dorzucić parę wyniosłości, 21 postulatów na rzecz reformy edukacji i może ktoś posłucha. A jak już policjanci nie będą mieli innej drogi – wyniosą ciało pedagogiczne na własnym..ciele. Ale Gosiu, pamiętaj ! Przy wynoszeniu – koniecznie podnieś głos i wykrzycz z całych sił swoich naznaczonych złą ortografią płuc, wzorem Sierpnia ‘80 :

Tak się traktuje uczciwych ludzi w demokratycznym kraju!

Ewentualnie dodaj:

Niech żyje wolna Polska i wolna edukacja!

A ja gwarantuję,może nie na Powązkach,ale na innym nobliwym miejscu końcowego relaksu i ostatniego odcinka specjalnego,wspomną o Tobie i o Twoich piętnastu (15) maturach.

Cześć Twojej osobie !

To jest to.

Posted kwiecień 18, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Druga część cyklu “Promujmy polską twórczość alternatywną” dzisiaj – z lekkim nakierowaniem na poezję “twardej bani i zaciśniętej pięści” , poezji buntowniczej, poezji antypolicyjnej. Wiersz artysty zrzeszonego w grupie “ziomków i hardych palaczy”.

Wilk na mikrofonie w głowie sie nie mieści!
Jebać leszczy z lamusami sie nie pieścić
nie ma czasu, głupot nie chce pieprzyć

Podmiot liryczny zdecydowanie przeświadczony jest o własnej wyższości. Przecież to “w głowie się nie mieści”. Nie ma ochoty na rozmowy z ludźmi, którzy nie palą marihuany. Nie ma też ochoty na rozmowę z ludźmi, którzy w zagrożeniu własnego życia dzwonią pod 997, bo to “lamusy” są. Chce przedstawić wszystko w sposób zdecydowany konkretny, żeby tych przysłowiowych(?) głupot nie pieprzyć. Poza tym zapewne jest limitowany długością taśmy.

jesli ci sie nie podoba wyłacz jak masz dreszczyk
i tak wszystkich nie uda ci sie skreslic
mam sie strescic słuchaj pierwszej czesci

Tutaj wprowadzony został element zaskoczenia,gdyż w zależności od strony na jakiej tekst znajdziemy, na końcu pierwszego wersu jest ‘dreszczyk’ bądź ‘geścik’. Jest to bezpośredni zwrot do adresata, nakaz , w którym zawarta jest informacja o braku konieczności słuchania przekazu pana Wilka. Informuje on też, że słuchacz nie jest w stanie nie posłuchać tego, co cała Warszawa ma do powiedzenia, tak więc jest to swego rodzaju paradoks,biorąc pod uwagę wers wyżej. Na końcu pan Wilk zauważa, że być może zbyt długo mówi od rzeczy, więc stawia pytanie retoryczne “Mam się streścić?”, do którego jednak w żaden sposób się nie odwołuje.

Hemp Gru prosto z ulicy wiesci
ja i moje ziomki nikt gorszy nikt lepszy
jestem po to by prawde przyniesc ci
policyjne scierwo to wróg największy

To bardzo istotny fragment. Pada tutaj nazwa grupy wspomnianej we wstępie. Zawarta jest również informacja,skąd owa grupa pochodzi. Element incognito zostaje zachowany, gdyż nazwa konkretnej ulicy nie pada. Założenia komunizmu widoczne są w drugim wersie – podmiot,tym razem,zbiorowy podkreśla równość w swojej grupie. W kolejnym wersie pan Wilk podnosi siebie do rangi mentora,zbawcy,duchowego mistrza. Jest to również nawiązanie do ‘Nad Niemnem’ Elizy Orzeszkowej i słynnego kaganka oświaty. Końcowy wers to bezpośrednia charakterystyka dążeń życiowych autora i znajomych. Kraj jest policyjny i to policję trzeba tępić.

twarda bania i zaciśnięte pięści

uwalniam instynkt
gdy atmosfera sie zagesci

Oto ostatni fragment pierwszej zwrotki. Fragment wielce ekspresywny. Pogrubiony został przeze mnie przekaz dotyczący sensu życia. Podmiot liryczny nie interesuje się sensem życia szeroko pojętym. Wykształcenie się nie liczy. Z góry widać co się najbardziej liczy. Szacunek ludzi ulicy ( zapożyczenie z kolejnego wielce utalentowanego poety buntu i nienawiści) . Pan Wilk kończy swoją część,tłumacząc znaczenie swojego pseudonimu. Okazuje się, że nie zawsze rozum zwycięża,a instynkt.

Wystarczy. Hemp Gru – To jest to. O tak,o tak, o Boże.





Melodia mgieł wieczornych.

Posted kwiecień 13, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Troszeczkę czuję zgrabny podmuch tygodnika ‘Z życia wzięte’. Ale nie ma co ukrywać,że najciekawsze tematy pochodzą z codzienności, niezależnie od tego jaka by ona plastikowa i nijaka nie była.

Okolice Fromborka obfitują nie tylko w ludzi zmęczonych psychicznie, czy owładniętych paryskim błękitem, w kręgach węższych ‘Denaturatem’ zwanym. Przeglądając czeluście Internetu, odnaleźć można w Wikipedii: “  U podnóża Wzgórza katedralnego rośnie limba syberyjska tzw. “samosiejka”, unikat w skali europejskiej, drzewo to nie występuje w tym klimacie, na tej szerokości geograficznej i w Europie. “ Wyjątkowo interesujące, prawda ? Oczywiście, że nie . Unikat unikatem, ale połowa niemieckich landów nie przyjeżdża tu podziwiać nieskazitelne okazy przyrody,ale na dni otwarte ziem odzyskanych, taka prawda. Podobnie, większość owładniętych wielkomiejskim zgiełkiem, jest we Fromborku przejazdem. A jeżeli już wpadną na moment, to obracają się wokół,położonego na wzgórzu katedralnym, ‘zamku’ i postawionego u dołu owego ‘zamku’ , pomnika Juliusza Słowackiego. Doprawdy pojedyncze jednostki docenią fakt, że w małych miejscowościach nie powinno się szukać sposobności do intensywnego weekendu i głośnej zabawy.

Refleksje nt. natury przyszły jak zwykle nieoczekiwanie. Otóż jest ktoś taki jak Wojciech Chybiński,prywatnie mój ojciec, który, szeroko pojęte, bogactwo ekosystemowe wręcz ubóstwia. Objawia się to, między innymi, w dość niezwykłych sytuacjach. W słynnym,bo wspomnianym niżej, Nissanie Micra, system audio opiera się na radioodtwarzaczu kasetowym. Technologia epoki RUN DMC, ale to radykalnie inny oldschool. Jaka więc ścieżka dźwiękowa towarzyszyć może wyprawie na wał przeciwpowodziowy, niedaleko Różańca, celem kontemplowania przyrody ?

Ptaki wodne i bagienne od dzisiaj jest to oficjalnie najnudniejsza treść jaką kiedykolwiek usłyszałem w jakimkolwiek samochodzie. Ale nie warto się zrażać, trzeba posłuchać najbardziej pozbawionego ekspresji lektora w historii lektorów wszelakich. Czy to “Bąk” , czy “Trzcinniczka” ,czy “Trzęsienie ziemi w Abruzji” . W ustach tego cudu techniki ornitologicznej brzmi tak samo. Nieudolna wyszła z tego recenzja, ale polecam, warto na moment sprawdzić się w roli nieżywego kaktusa.

zapewniam.

Posted marzec 27, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Jakiś czas temu dostałem wiadomość. Krótki rozkaz właściwie, prośbę. “Napisz coś o dragach” . Staram się nie pisać po propozycjach różnych, ale ta mnie w pewnym sensie poruszyła. Po prawie 2 miesiącach.

Nie,nie napiszę o dragach. Nie napiszę o alkoholach modnych, bo niewiele się zmieniło. Ballantines z colą leje się strumieniami po klubach bardziej lub mniej znanych, prawie jak Cristal w snoopdoggowych teledyskach. Ale za to.

Przykro patrzeć,jak postepująca jest degeneracja umysłowa. “Brak aksjologicznego centrum” jak to laudator napisał w odniesieniu do poezji Różewicza. Twórczość mocno ponadczasowa, bo losy człowieka zbłąkanego, szczególnie w XXI wieku to temat wciąż nieporuszany. Piszę “człowieka” chociaż tak na dobrą sprawę, człowieczeństwa prawdziwego nie poznałem i pewnie długo nie poznam. Młodzież ? To brzmi dość śmiesznie, zwłaszcza, że do młodzieży się zaliczam.

Tak w odniesieniu do narkotyków, nie miałem przyjemności, nie żałuję. Niemniej jednak, fascynujący jest mechanizm uzależnienia. W moim przypadku od nikotyny, co nie jest tak wyniszczające jak znajomość z amfetaminą czy innymi specyfikami. Fascynujące jest jak łatwo można odejść od życia, jak łatwo poddać się pozornej uciesze. Omamiony kolorem i obietnicą lepszego jutra człowiek jest zdolny do wszystkiego. Nawet do zażyłości z syfem.

Ciekawe,czy jest jeszcze miejsce na wartościowe życie.

‘Wstaw nowy tytuł’

Posted marzec 21, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

O luźnym pisaniu, nawet takim moim, mówi się ‘radosna ( luźna ) twórczość ‘ . Przy czym ,nie wiedzieć czemu, zauważyłem, że w mojej, pozwolę sobie to nazwać, ‘twórczości’ , brakuje radości. Nie żebym poczuł przypływ dobrotliwości przy pierwszym dniu wiosny. Nie myślę również , że to utopienie Marzanny na naszej-klasie wywołało takie przemyślenia. Po prostu potrzeba mi było innego spojrzenia na otoczenie. Przełomu nie przewiduję. Zaznaczam tylko, że wyruszam w poszukiwaniu ciekawych tematów. Nie tylko ciekawych tematów, ale również ciekawych ludzi.

Zawsze pasjonowała mnie twórczość kabaretowa. Niestety nie jestem codziennie zabawny ani nie porywam tłumów żartem co najmniej błyskotliwym. Spróbuję wpleść w przyszłe publikacje nutę zabawy, że posłużę się wyrażeniem poważanym na epulsie ‘zEndżojuję Was moimi słowami’ . Z wysublimowaną jak gust paryskiego kolekcjonera sztuki, twórczością rozrywkową nie zamierzam się równać. Gdzie Opole a gdzie Sopot a gdzie remiza w Milejewie ? Otóż to.

/Biedą trąca i zacina/

Posted marzec 14, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Powinno być optymistycznie, jak na ’sobotę czternastego’ po ‘piątku trzynastego’ przystało. Elbląskie życie codzienne przynosi jednak niewiele, a już ewidentnie żadnych ciekawych tematów. Szarość przytłacza, cóż zrobić.

Zastanawiam się głośno, myślę intensywnie. W tym roku mija 20. lat od kiedy udało się spalić,coraz ciaśniej zawiązujący się na polskiej wolności szal radzieckiej inwigilacji. Trudny okres Polski Ludowej to nie tylko prześladowania opozycji i zaburzenie jedynej właściwej cechy godnego życia – wolności. Warto zwrócić uwagę na interesujące zależności funkcjonowania ówczesnego społeczeństwa ‘nieczerwonego’.

W mniejszym stopniu bliscy mi licealiści, przede wszystkim studenci zaangażowani w działalność opozycyjną urzekają mnie dzisiaj zjednoczeniem i współpracą. Chęć działania łączyła jeszcze tak niedawno młodzież w całej Polsce. Bez Internetu, telefonów i telewizji żyli pełnią życia, spełnieni i energiczni. Funkcjonowali jak jeden zarażony organizm dążący do przezwyciężenia ciężkiej choroby. Dzisiaj większość z nich wstaje rano z podniesioną głową, świadomi wolnej Polski, którą wywalczyli. A potem te głowy wzdychając zwieszają, by jak pokutnicy zmierzyć się z tworem, który na wolnej,nieradzieckiej Polsce wyrósł.

A ja ubolewam, że cechą dominującą pokolenia ” xD ” staje się ahedonizm i niechęć do jakiegokolwiek działania. Marazm obecny jest wokół, dominacja gnoju nad zieloną trawą. Być może jest to kwestia braku wyraźnie zarysowanego celu do osiągnięcia ? Dziś indywidualizm i wyższe wartości przegrywają z plastikiem i wszechobecną sztucznością. Paradoksalna sytuacja, bo wielkość traci na sile, wypierana przez papierowych żołnierzy bezsensu .

Pozostaje ” czegewaryzm ” czyli nawoływanie do rewolucji. Ale i to nie wyjdzie na dobre, bo nie wyjdzie w ogóle.  Obyśmy tylko zjednoczenia i żywotności nie szukali w sytuacji kryzysowej, gdy na rzetelne spojrzenie na własne życie będzie już za późno.

Motoryzacja,ale w części.

Posted marzec 2, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Tak, wreszcie przyszedł czas napisania czegoś od początku do końca o motoryzacji. Jedno wydarzenie dziabnęło mnie skutecznie żeby zacząć ten cykl. Piszę ‘cykl’ bo jest to, przynajmniej dla mnie, temat rzeka. Nie do zmieszczenia w jednej, małej publikacji.

Wydarzenie dla mnie przełomowe. Wczoraj pierwszy raz usiadłem za kółkiem samochodu. To znaczy jechałem już raz, miałem 12 lat i mama mnie puściła do swojego malucha w kolorze ‘lamborghini yellow’ ,ale to się nie liczy bo na jedynce i to po polach rzepaku pod Fromborkiem. Nie podnoszę tego do Bóg wie jakiej rangi, ale jest to wydarzenie. Od małego znałem wszystkie marki samochodów przejeżdżających obok naszego Fiata Uno, potem Toyoty Corolli, a potem już nie byłem mały. Do 12. roku życia czekałem w każdy Wtorek na powrót mojego ojca z pracy, ponieważ wiedziałem, że ma dla mnie nowy numer ‘Auto Świata’. Przy każdym wyjeździe do Torunia obowiązkiem było przywieźć kolejny,jeszcze ładny i nowy, model Bburago w skali 1:24 .

Do czego dążę. W związku z tym, że znam na pamięć każdy odcinek Top Gear, ilość wyprodukowanych Ferrari i co oprócz aut nazywa się Ferrari, byłem przekonany, że jak tylko wsiądę za kółko maminej Micry w kolorze ‘Purple Haze’ a właściwie ‘Fioletowa Rozkosz’ lub ‘ Purpura Kościelna’ , od razu pobiję rekord Fromborka na 1/4 mili. Ale nie..

Jeżeli ktoś kiedyś był we Władysławowie, a nie jest z Warszawy ( bo każdy z Warszawy we Władysławowie był, a jeżeli twierdzi że nie był, to znaczy że kłamie lub nie pamięta) lub w Krynicy Morskiej czy innej równie ‘pięknej’ miejscowości nad polskim,naszym,morzem – pamięta trampoliny do których było się przypiętym ( ci, którzy zaczęli jeździć późno ) bądź ogromne kolorowe poduchy ( ci, którzy byli wcześniej, jak jeszcze nie było tych trampolin ) . Dlaczego o nich ? A to dlatego, że nie udało mi się wystartować jak Steve McQueen w ‘Bullicie’ albo jak inny Vincent Vega w ‘Pulp Fiction’. Pierwsze starty powodowały częste powroty kawy ze słodzikiem. To znaczy, czułem jak się zbliżały z prędkością godną TGV. Cofanie – znakomicie. W związku z tym, że wysportowany jestem niczym Justyna Kowalczyk ( gratulacje ) , dosłownie każda próba odwrócenia głowy kończyła się niepokojącym trzaskiem w karku i skurczem motylków. Napiszą ‘ po to są lusterka ‘ ano i po to, tylko trzeba mieć porządne obycie, żeby za pomocą lusterka zobaczyć na przykład zbliżające się krzaki. Albo i nie trzeba, ja nie miałem żadnego.

Wróciłem do domu. Z większą obawą niż do tej pory. Lęki się powiększyły, fobie się utrzymują,niestety. Tak przy okazji: fobie to też bardzo ciekawy temat,mam parę..naście,kiedyś opiszę.

Ruszać już prawie umiem,dzięki Mamo,dzięki Tato.

Alternatywa,aletrnatywa, atelrnatywa.

Posted luty 23, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Jakiś czas temu słyszałem pewną audycję. Z racji tego, że jechałem wtedy z moim tatą, zapewne był to program II Polskiego Radia. Teraz zaprzeczę sam sobie, bo wcześniej, dużo wcześniej, pisałem, że usłyszeć tam można tylko muzykę barokową z przerwami na wiadomości. To musiał być wyjątek. Była to audycja poświęcona ewolucji przymiotników charakteryzujących zachwyt czy podziw. Od ‘morowego’ przez ‘klawy’ i ‘w dechę’ aż po, do niedawna najchętniej używanego przez ludzi lat 14-19, ‘fajnego’ .

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt pozornego dojrzewania muzycznego. Czyli , co kiedyś było ‘fajne’, teraz staje się ‘niszowe’ ‘alternatywne’ ‘ambitne’. Oczywiście wiem, że nie tyczy się to ogółu, piszę o nowej fali trendy-ludzi, którzy są przekonani o swojej trafnej i ‘oryginalnej’ ocenie .

Trendy-człowiek dzisiaj nie lubi muzyki. Lubi albo ‘nową alternatywną falę’ , albo ‘niszowy zespół z …… ‘ ( właściwe wpisać ) albo Bóg wie co jeszcze innego. Zależy od miasta, dostępnej prędkości Internetu i używanego odtwarzacza muzyki.

Kwestia ‘niszy’ czy ‘alternatywy’ tym bardziej irytuje, zważywszy na błędne pojmowanie tych pojęć. Otóż zespoły alternatywne, tak bardzo uwielbiane, to m.in. ‘Arctic Monkeys’ ‘Kings of Leon’ czy ‘Oasis’ . Nie mam absolutnie ani wiedzy ani doświadczenia muzycznego, ale mogę stwierdzić, że ww. to grupy raczej komercyjne, przy czym nie chciałbym tutaj nadawać negatywnego charakteru, komercyjny nie znaczy gorszy. Komercyjność wyklucza niszowość, niestety.

Jest jeszcze drugi pas na autostradzie muzycznego gustu. Bezsensowna fascynacja muzyką nieznaną, po części też nieinteresującą i szukanie na siłę alternatywnego charakteru. Ostatnio polubiłem schematy,więc widzę to w ten sposób:

Zespół muzyki alternatywnej DIY:

  • wokalista : najlepiej umysłowo chory, ćpun i alkohol, damskich serc łamacz nietęgi, urodzony w jednej z byłych socjalistycznych republik, poród odebrany przez niewidomą położną z Bukaresztu.
  • miejsce powstania zespołu: opuszczona fabryka napojów wysokoprocentowych, wiata myśliwych podbraniewskiego klubu łowieckiego ‘Mewa’ , Chicago.
  • instrumenty: perkusja + do wyboru z całej palety instrumentów muzycznych, łącznie z oryginalną repliką rogu z “Pana Tadeusza”
  • ubiór: czarne t-shirty z prowokującymi napisami np. ‘Doda Chuj’ bądź ‘JPII=mp3″

Wcale to jednak nie oznacza, że alternatywa w Polsce kuleje. Nie zagłębiam się w otchłań muzycznej nowości czy klasyki polskiej, więc podam jeden przykład : Czesław Mozil, czyli ‘Czesław Śpiewa’ . Tworzy on,wraz ze swoimi duńskimi kompanami, muzykę niezwykłą, do tego jest niebywale ciekawy, o czym można się przekonać na YouTube, wystarczy poszukać programu Kuby Wojewódzkiego z Mozilem właśnie. Fantastyczna sprawa. Moja jedna rada : nie warto oglądać części z p. Gadzinowskim,naprawdę.

Chciałbym jeszcze dodać, ‘Kings of Leon’ pojawili się wyżej nieprzypadkowo. Takie refleksje przyszły mi na myśl, gdy przeglądałem komentarze pod informacją o nowych wykonawcach na 2009. Open’erze. Mnóstwo gorzkich słów, określanie festiwalu mianem ‘Rocken’era’ , wytykanie organizatorom, na czele z p. Ziółkowskim, utraty alternatywnego właśnie charakteru. Open’er jest niedoścignionym wzorem, niebywałym wydarzeniem, gdzie jest miejsce na każdą formę sztuki, zarówno alternatywną jak i komercyjną. A odnośnie artystów, rokrocznie wykonawcy są prezentowani tematycznie, między innymi gatunkowo. Naprawdę, nie ma sensu się spinać. Dla samej atmosfery od siebie zapraszam – sam na pewno będę.

Za oknem mróz.

Posted luty 19, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Rozpoczynam akcję : “Promuj polską twórczość alternatywną”. W dzisiejszym odcinku:

Utwór nieznanego artysty nieznanie zatytułowany o równie nieznanej treści.

Ile mrozu za oknem izby pogania

Ilu ptaków nie posłuchasz ćwierkania

Ile sekund godzina

Ile lepsza od wina jest czysta kokaina

Ile drewna w królewskim tartaku

Ileż Niemcom on krzyczał : Ratuj,Jurgen,ratuj!

Ile zwierząt, insekty,robaki

Ile w cyrkach cudaków wszelakich

Ile dróg przetartych

Ileż szat rozdartych

Ile Kochanowskich łzy wylanych

Ile na dworcach szlachta,pany

Ile wieczności czasy i kochanek liczenia

Ileż wysiłków,trudów zmęczenia

Ile lat zostało na tej pięknej ziemi

Ileż tak jeszcze mogę, rymami szastać owemi

Lecz nie mrozy,ptacy, wina i tartaki

Nie ulżą mię, gdyż mój gest wszelaki

prosi, Boże, zlituj,zabij me cierpienie

Ześlijże na nas globalne ocieplenie.

Napisał : Leon Franciszek Morsztyn w Elbingu roku Pańskiego 1673 przy łasce Pańskiej i – 30 stopniach Celsyjusza.

Brygada Kryzys.

Posted luty 17, 2009 by chybinski
Categories: Medialne Ciekawostki, Okolice, Satyry Odrobinę, Uncategorized

Jaki jest dominujący temat w mediach ? Kamil Durczok i jego siarczyste kurwy ? A może Jan Maria Rokita i jego równie siarczyste, ale bardziej dramatyczne ‘Biją mnie Niemcy’ ?

Oczywiście,że nie. Niczym Madonna na top muzycznych listach świata,na całym Globie tematem-pewniakiem do zrobienia dobrego ‘niusa’ jest pan Kryzys. Pan Gospodarczy Kryzys. I to od paru miesięcy,nieprzerwanie panujący.

Nie chciałbym sięgać do źródła,bo poza tym co mówione jest wszędzie,rozumiem niewiele. Jeremy Clarkson uważa, że za recesję ogólnoświatową odpowiadają Meksykanie zadłużeni w bankach w USA. Nie wiem, ale teoria całkiem sympatyczna. Inni,fanatycy, uważają zapewne że sytuacja jest winą Żydów. Ja uważam, że Niemców,oczywiście.

Jednak warto spojrzeć na to z innej strony. Zdecydowanie należę do osób,które z racji nikłej wiedzy ekonomicznej,twierdzą, że kryzysu nie widać. Być może wcale go nie ma – taki żart ze strony wszystkich stacji telewizyjnych,radiowych i serwisów informacyjnych.

Jest,oj jest. Recesja uderza nas ze wszystkich stron. Dla przykładu, pan Abramowicz, właściciel,lubianego przez wielu,klubu piłkarskiego Chelsea Londyn, stracił na tej ‘niewidocznej’ awarii wszystkiego co się wiąże z gospodarką, prawie 20 miliardów dolarów. DWADZIEŚCIA. dwójka i tyle zer, że nie ma sensu liczyć..

W jaki sposób wiąże się to z codziennym życiem szarego Polaczka ? Ciekawie:

pan Strata przestaje inwestować w Chelsea -> FC Fanaberia pana Straty nie kupuje już więcej piłkarzy za konkretne miliony.

-> Chelsea przestaje wygrywać,bo nikt nie chce grać bez pieniędzy -> Spada do 1.ligi angielskiej -> coraz mniej kibiców;

-> spada sprzedaż koszulek i brak pieniędzy z praw telewizyjnych -> Polsat Sport kończy transmisje z meczy Chelsea;

-> jeden z szarych Polaczków opuszcza UK,bo na 1. ligę chodzić nie będzie – ‘wiajpi’;

-> drugi z szarych Polaczków popełnia samobójstwo,bo stracił pracę,ma kredyt we frankach i jeszcze odcięto go od; Chelsea;

Skutki kryzysu gospodarczego : mniej Polaków w UK, mniej Polaków w Polsce, więcej pracy dla jukejczyków,więcej pracy dla mniej szarych Polaczków;

Może jednak nie będzie aż tak źle ?