Jakiś czas temu słyszałem pewną audycję. Z racji tego, że jechałem wtedy z moim tatą, zapewne był to program II Polskiego Radia. Teraz zaprzeczę sam sobie, bo wcześniej, dużo wcześniej, pisałem, że usłyszeć tam można tylko muzykę barokową z przerwami na wiadomości. To musiał być wyjątek. Była to audycja poświęcona ewolucji przymiotników charakteryzujących zachwyt czy podziw. Od ‘morowego’ przez ‘klawy’ i ‘w dechę’ aż po, do niedawna najchętniej używanego przez ludzi lat 14-19, ‘fajnego’ .
Chciałbym zwrócić uwagę na fakt pozornego dojrzewania muzycznego. Czyli , co kiedyś było ‘fajne’, teraz staje się ‘niszowe’ ‘alternatywne’ ‘ambitne’. Oczywiście wiem, że nie tyczy się to ogółu, piszę o nowej fali trendy-ludzi, którzy są przekonani o swojej trafnej i ‘oryginalnej’ ocenie .
Trendy-człowiek dzisiaj nie lubi muzyki. Lubi albo ‘nową alternatywną falę’ , albo ‘niszowy zespół z …… ‘ ( właściwe wpisać ) albo Bóg wie co jeszcze innego. Zależy od miasta, dostępnej prędkości Internetu i używanego odtwarzacza muzyki.
Kwestia ‘niszy’ czy ‘alternatywy’ tym bardziej irytuje, zważywszy na błędne pojmowanie tych pojęć. Otóż zespoły alternatywne, tak bardzo uwielbiane, to m.in. ‘Arctic Monkeys’ ‘Kings of Leon’ czy ‘Oasis’ . Nie mam absolutnie ani wiedzy ani doświadczenia muzycznego, ale mogę stwierdzić, że ww. to grupy raczej komercyjne, przy czym nie chciałbym tutaj nadawać negatywnego charakteru, komercyjny nie znaczy gorszy. Komercyjność wyklucza niszowość, niestety.
Jest jeszcze drugi pas na autostradzie muzycznego gustu. Bezsensowna fascynacja muzyką nieznaną, po części też nieinteresującą i szukanie na siłę alternatywnego charakteru. Ostatnio polubiłem schematy,więc widzę to w ten sposób:
Zespół muzyki alternatywnej DIY:
- wokalista : najlepiej umysłowo chory, ćpun i alkohol, damskich serc łamacz nietęgi, urodzony w jednej z byłych socjalistycznych republik, poród odebrany przez niewidomą położną z Bukaresztu.
- miejsce powstania zespołu: opuszczona fabryka napojów wysokoprocentowych, wiata myśliwych podbraniewskiego klubu łowieckiego ‘Mewa’ , Chicago.
- instrumenty: perkusja + do wyboru z całej palety instrumentów muzycznych, łącznie z oryginalną repliką rogu z “Pana Tadeusza”
- ubiór: czarne t-shirty z prowokującymi napisami np. ‘Doda Chuj’ bądź ‘JPII=mp3″
Wcale to jednak nie oznacza, że alternatywa w Polsce kuleje. Nie zagłębiam się w otchłań muzycznej nowości czy klasyki polskiej, więc podam jeden przykład : Czesław Mozil, czyli ‘Czesław Śpiewa’ . Tworzy on,wraz ze swoimi duńskimi kompanami, muzykę niezwykłą, do tego jest niebywale ciekawy, o czym można się przekonać na YouTube, wystarczy poszukać programu Kuby Wojewódzkiego z Mozilem właśnie. Fantastyczna sprawa. Moja jedna rada : nie warto oglądać części z p. Gadzinowskim,naprawdę.
Chciałbym jeszcze dodać, ‘Kings of Leon’ pojawili się wyżej nieprzypadkowo. Takie refleksje przyszły mi na myśl, gdy przeglądałem komentarze pod informacją o nowych wykonawcach na 2009. Open’erze. Mnóstwo gorzkich słów, określanie festiwalu mianem ‘Rocken’era’ , wytykanie organizatorom, na czele z p. Ziółkowskim, utraty alternatywnego właśnie charakteru. Open’er jest niedoścignionym wzorem, niebywałym wydarzeniem, gdzie jest miejsce na każdą formę sztuki, zarówno alternatywną jak i komercyjną. A odnośnie artystów, rokrocznie wykonawcy są prezentowani tematycznie, między innymi gatunkowo. Naprawdę, nie ma sensu się spinać. Dla samej atmosfery od siebie zapraszam – sam na pewno będę.